:-(

Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?



Wydarzenia lokalne, Absurdy cenzury - zdjęcie, fotografia
Tygodnik CRY 07/06/2019 17:00

We wtorek 21 maja Miejsko-Powiatowa Biblioteka Publiczna w Rypinie zaprosiła Błażeja Torańskiego, autora książki „Knebel. Cenzura w PRL-u”. Dziennikarz wygłosił prelekcję pt. „Zakłamany świat cenzury na przykładzie PRL-u” posługując się cytatami ze swojej publikacji

– Mojemu pokoleniu cenzura kojarzy się z instytucją, czyli z Głównym Urzędem Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk, który swoją centralę miał przy Mysiej 5 w Warszawie, a delegatury w miastach wojewódzkich, a nawet powiatowych. Cenzura to zjawisko wielowymiarowe. Pierwsza o niej wzmianka w historii pojawiła się w „Państwie” Platona. Grecki filozof domagał się cenzurowania poezji i mitów, aby chronić dzieci przed demoralizacją. Nadal występuje wszędzie i w każdym kraju – powiedział na początku swojego wykładu Torański.

Po II wojnie światowej cenzura w Polsce została zinstytucjonalizowana. Jeszcze przed   zakończeniem walk zbrojnych, w sierpniu 1944 rząd lubelski powołał Wydział Prasowo-Informacyjny, na którego czele stanął Jerzy Borejsza, który jednocześnie został redaktorem naczelnym Rzeczpospolitej, organu PKWN. Miał liberalne podejście do swojej pracy.
– Na pytanie redaktora, czy może opublikować dany tekst, odpowiadał na nie pytaniem. „A czy jest coś przeciwko Związkowi Radzieckiemu i obywatelowi Bierutowi?” Jeśli nie, to publikujemy – mówił prelegent.

Niedostateczny brak czujności poskutkował odsunięciem Borejszy od zajmowania się tak ważną dziedziną. Zaproszono specjalistów z moskiewskiego Gławlitu (Głównego Urzędu Ochrony Tajemnicy Państwowej i Prasy), którzy zorganizowali resort jak należy. Powstałe w styczniu 1945 roku Centralne Biuro Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk zostało podporządkowane Ministerstwu Bezpieczeństwa Publicznego. Rok później skorygowano firmie miano na Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk. W 1981 r. z nazwy wypadło słowo „Prasy”.

– W tej instytucji nie liczyły się kwalifikacje umysłowe, nie liczyła się wiedza z zakresu literatury, historii. Istotna była niepodważalna wiara w nowy wspaniały świat i marksizm-leninizm. Pracownicy pochodzili przeważnie z awansu społecznego. Zdarzało się, że kogoś brano prosto z budowy. Władza szybko odkryła, że po drugiej stronie są intelektualiści, ludzie myślący i podniesiono wymagania. W 1949 roku kierownik Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk z Katowic żalił się, że „Aparat nasz jest słaby. Cenzor powinien doskonale orientować się w sytuacji politycznej kraju i międzynarodowej, a tymczasem kogo mamy? Tych, którzy łaskawie chcą do nas przyjść, a przychodzą głupi.” Podobnych przypadków były setki. Jeden z cenzorów nie zgodził się na druk pism świętego Tomasza z Akwinu,  bo nie wykazano się prawami autorskim, drugi  kwestionował wiersz Mikołaja Reja, uznając, że nie jest napisany w języku polskim, nie słyszał o staropolszczyźnie. Trzeci nie zgodził się na druk kalendarza liturgicznego, który chciała wydać diecezja częstochowska, bo Titus sanctus (św. Tytus) skojarzył mu się z Josipem Broz Tito. W czasach Gierka wymagano już wyższego wykształcenia. Przyjmowano filozofów, historyków, polonistów. Przyciągała ich kasa, przydziały mieszkań, talony na samochody – kontynuował wykład Torański.

Cenzura stawała się mniej restrykcyjna po każdym kryzysie politycznym. Wraz z uspokojeniem się sytuacji dokręcała śrubę. W 1977 roku uciekł do Szwecji Tomasz Strzyżewski, pracownik krakowskiej delegatury GUKPPiW. Zabrał ze sobą przepisane instrukcje i zalecenia cenzury z lat 1973-1977. W 1977 roku londyńskie Wydawnictwo Aneks opublikowało „Czarną księgę cenzury PRL” na podstawie jego notatek. W 1978 roku Alina Grabowska, dziennikarka Radia Wolna Europa przeprowadziła cykl rozmów ze Strzyżewskim (do znalezienia w internecie). Końcówka epoki Gierka przyniosła załamanie gospodarcze, pustoszały półki w sklepach, nastroje społeczne były coraz gorsze, natomiast w prasie, radiu i telewizji zaklinano rzeczywistość. W tamtym czasie cenzurowano wszystko: gazety, filmy, muzykę, spektakle teatralne i kabaretowe, mapy, obrazy, grafiki, nawet etykiety i instrukcje obsługi. Nie można było praktycznie pisać i mówić o czymkolwiek.

Klęski żywiołowe, wypadki w zakładach pracy, alkoholizm, narkomania, samobójstwa, przestępczość, dramatyczna sytuacja w opiece zdrowotnej, pomory zwierząt hodowlanych w ówczesnych mediach nie istniały. Najwyżej pojedyncze przypadki, jako przykład na sprawne działania odpowiednich służb. Po powstaniu Komitetu Obrony Robotników nie dopuszczano do wydawania dzieł pisarzy, którzy byli z organizacją związani.

– Stefan Kisielewski, któremu cenzura masakrowała 90% twórczości, chciał opublikować w „Tygodniku Powszechnym” felieton o spacerze po lesie. Nie został puszczony, bo uznano, że autor namawia do walki partyzanckiej przeciwko systemowi socjalistycznemu w Polsce. Zabroniono druku prac naukowych prof. Stanisława Byliny, zajmującego się badaniem ruchów heretyckich w średniowiecznej Europie i siłą rzeczy pisał o paleniu czarownic na stosach. Uznano, że Polacy mogą skojarzyć te treści z procesami robotników po wydarzeniach 1976 roku w Radomiu i Ursusie – podawał przykłady mówca.

Zmianę przyniosła ustawa o cenzurze uchwalona 31 lipca 1981 r. Przewidziano w niej możliwość zaskarżenia decyzji cenzorskich do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Ingerencje zaznaczano, zarówno w prasie jak i w książkach. 6 czerwca rozwiązano Główny Urząd Kontroli Publikacji i Widowisk, dopiero rok po częściowo wolnych wyborach.

Tekst i fot. (jd)

Reklama

Absurdy cenzury komentarze opinie

Dodajesz jako: |


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez rypin-cry.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

WPR sp. z o. o. z siedzibą w Golub-Dobrzyń 87-400 , Rynek 20

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"