:-(

Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?



  10°C słabe opady deszczu

Karetka bez lekarza

Zdrowie, Karetka lekarza - zdjęcie, fotografia

Na skutek zmiany przepisów w wielu powiatach do pacjentów jeżdżą karetki bez lekarzy. Niestety tak będzie również w naszym regionie. W karetce nie będzie lekarza-specjalisty

Trwa wprowadzanie zmian w systemie ratownictwa medycznego. Wymagania jakie musi spełniać personel dyżurujący w karetkach pogotowia, określa ustawa o Państwowym Ratownictwie Medycznym z 2006 r. Wejście w życie przepisów tej ustawy kilkakrotnie przekładano ze względu na prawdopodobieństwo pojawienia się problemu braku lekarzy w karetkach. Nowe przepisy zaczęły obowiązywać od stycznia i problem ten faktycznie zaistniał.

Problem w „eskach”

W karetkach tzw. „S” czyli specjalistycznych ambulansach jeździć mogą lekarze: m. in. chirurdzy, ortopedzi, anestezjolodzy, pediatrzy czy interniści lub innych specjalności jeśli mieli przepracowane ponad 3 tys. godzin na oddziale ratunkowym. Nowa ustawa wymusza na lekarzach bez specjalizacji rozpoczęcie specjalizacji ratunkowej. Ci jednak nie chcą się specjalizować z medycyny ratunkowej. 
W skali naszego województwa już widać te zmiany. W związku z aktualizacją „Wojewódzkiego planu działania systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego dla województwa kujawsko- pomorskiego” z dnia 29 grudnia 2017 r., z dniem 1 lutego 2018 roku 11 zespołów specjalistycznych „S” w naszym województwie ulega przekwalifikowaniu na zespoły podstawowe ratownictwa medycznego „P”. Są to zespoły w Brodnicy, Rypinie, Lipnie, Wąbrzeźnie, Włocławku, Bydgoszczy, Toruniu, Nowym nad Wisłą, Radziejowie Kujawskim, Aleksandrowie Kujawskim, Tucholi.

Kolejne likwidacje

W kolejnych terminach likwidacja nastąpi także w Chełmży i innych rejonach operacyjnych Bydgoszczy i Torunia. Czy te zmiany są na pewno dobre?

– System ratownictwa w Europie i w Polsce idzie w takim kierunku, aby na karetce podtrzymać życie – mówi dyrektor wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Kujawsko-Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego Jakub Wawrzyniak. – Najważniejsze jest podtrzymanie funkcji życiowych, zaopatrzenie i dowiezienie na SOR, gdzie lekarz o specjalności medycyny ratunkowej ma instrumenty do tego, żeby po prostu to życie uratować. Jeżeli jest stereotyp myślowy, że ratownik może jedną trzecią czy połowę tego co lekarz, to nie jest tak. Ratownik jest uprawniony do wykonania ponad 95 proc. tych czynności, do których uprawniony jest lekarz.

Wszystko przez braki kadrowe

Zamiana karetek typu „S” z lekarzem na karetki typu „P” bez lekarza to dla państwa tańsze rozwiązanie. Ale prawdziwym powodem jest to, że zaczyna też brakować lekarzy do pełnienia dyżurów w karetkach. Co to oznacza dla pacjentów? Czy jest faktycznie tak jak zapewnia Jakub Warzyniak? Nie do końca. Ratownik bez specjalizacji nie może podać choremu samodzielnie wielu leków, ma prawo używać ich tylko 47. Ratownik nie może wykonywać wielu czynności zarezerwowanych dla lekarzy, jak choćby intubować pacjenta u którego nie stwierdzono zatrzymania krążenia. Nie może też wystawiać recepty, co może być kłopotliwe przy wezwaniu do mocno gorączkującego dziecka. Rodzice i tak będą musieli udać się z maluchem do lekarza. Ratownik nie może też wystawić aktu zgonu. W zamyśle tej nowelizacji lekarz będzie dojeżdżał w sytuacjach kryzysowych. Zadaniem ratowników będzie podtrzymanie funkcji życiowych i dowiezienia pacjenta do szpitala.

„To nie nasza decyzja”

– Decyzja o likwidacji karetki typu „S” nie jest decyzją naszego szpitala – mówi dyrektor szpitala w Rypinie Michał Jonczynski. – To odgórna decyzja urzędu wojewódzkiego. Dostosowaliśmy się do niej. Wkrótce jednak zakupimy trzy nowe karetki, będą to załogi typu „P”. Pacjenci będą zatem dobrze zabezpieczeni.

Decyzję tę ogłosił wojewoda kujawsko-pomorski Mikołaj Bogdanowicz. Uzasadniał ją właśnie trudnościami w zapewnieniu obsady lekarskiej w karetkach na terenie województwa.

– Chciałbym zaznaczyć, że mamy pełną kontrolę nad tym, co dzieje się w tej kwestii w naszym województwie. Nie mamy jednak co się oszukiwać. W regionie brakuje bardzo dużej ilości lekarzy. Jest problemem dyrektorów szpitali nie tylko w Wąbrzeźnie, żeby obsadzić karetki specjalistami. Lepiej, jeżeli wyjeżdżają dwie karetki z ratownikami medycznymi, niż kiedy nie wyjeżdża jedna z lekarzem – uzasadnia wojewoda Mikołaj Bogdanowicz.
 

(nał), fot. (ak)

Karetka bez lekarza komentarze opinie

  • gość 2018-02-27 18:33:36

    "Nie może też wystawiać recepty, co może być kłopotliwe przy wezwaniu do mocno gorączkującego dziecka. Rodzice i tak będą musieli udać się z maluchem do lekarza. Ratownik nie może też wystawić aktu zgonu." Od tych czynności jest Nocna i Świąteczna Opieka Lekarska a nie Zespół Ratownictwa Medycznego. Proszę nie pisać takich bzdur, a najpierw zaznajomić się z ustawą o PRM i rozporządzeniami do niej.

  • Gość - niezalogowany 2018-02-27 19:29:43

    Brak już sił do tego co sie dzieje. Lobby lekarskie jest silne. Ale czas i fakty tylko pokaże kto ludzi ratuje faktycznie, codziennie i w skali o wiele większej od co najmniej 8 lat.

  • Gość - niezalogowany 2018-02-27 20:45:52

    Ratownik medyczny nie może wystawić recepty... to za stek bzdur, aż nie do pomyślenia że gazeta opublikowała i wyredagowała coś takiego. Może warto droga redakcjo najpierw trochę doczytać i zasięgnąć wiedzy na temat ustawy o PRM oraz jakie medyczne czynności ratunkowe może wykonywać samodzielnie ratownik medyczny zanim napisze się artykuł bez sensu, to nazywa się brak kompetencji moim zdaniem. Pragnę nadmienić że karetka typu "S" nie służy do wzywania do kataru u dziecka z gorączką 38 stopni, od tego jest POZ lub Izba Przyjęć w zależności od wieku dziecka. Każdy ratownik medyczny posiada umiejętności i kompetencje do podejmowania decyzji w stanach nagłego zagrożenia życia (proszę nie mylić sanitariusza z ratownikiem medycznym). Jeśli chodzi o intubacje, tu zaskoczę ponownie że tego lekarz nie wykonuje, a ratownik medyczny, jak również to ratownik stwierdza nagłe zatrzymanie krążenia, a nie lekarz i to ratownik decyduje jaką zastosować farmakoterapie w stanie nagłego zagrożenia życia lub przy NZK potrafi samodzielnie określić czy rytm jest do defibrylacji czy też nie. Można by wiele pisać jeszcze w tym temacie lecz chciałem wyróżnić tylko niektóre aspekty pracy ratownika medycznego. Pozdrawiam redakcje Rypińską i zalecam wzorować się na realnej pracy Ratownika Medycznego, a nie czerpać wiedzę do napisania artykułu z serialu "Na Sygnale".

  • Gość - niezalogowany 2018-03-02 00:08:13

    Jest jeszcze gorzej , bo niektórzy ratownicy wezwani do pacjenta , któremu zagraża życiu nie wezmą fachowej torby w której mają niezbędny rzeczy do ratowania i nie umieją szybko zdiagnozować co i jak i żałują opatrunkòw i koca! Ja co nie jestem ratownikiem szybko zdiagnozowałam , że pacjent jest nie przytomny i najprawdopodobniej ma uraz mózgu , bo ma zwężone źrenice i nie kontaktują na światło! A pan ratownik. zastanawiał się co jest , zerwał te opatrunki które ja założyłam przy silnym krwawieniu z głowy i nie założy żadnych a na minus 17 stopni wywlekli pacjenta bez koca śmiech na sali co się dzieje w rypinskim ratownictwie!

Dodajesz jako: Zaloguj się