:-(

Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?



Edukacja, Piekło czarownic - zdjęcie, fotografia
Tygodnik CRY 20/05/2019 16:00

We wtorek 7 maja w Uniwersytecie III Wieku w Wąpielsku miał miejsce wykład prof. Zbigniewa Naworskiego pt. „Czarownice i ich procesy”. Kary za uprawianie magii stosowano już w starożytności i są wymierzane do dziś

– W 2003 roku rolnik z Woli Kalinowskiej koło Krakowa pozwał do sądu swoją sąsiadkę, która publicznie stwierdziła, że jest czarownikiem, bo zabiera mleko od jej krów. Jako dowód przytaczała fakt, że odstawia on 40 litrów od dwóch krów, podczas gdy ona tylko 17. Gospodarz podkreślał, że w czary nie wierzy, obawiał się jedynie, że takie opowieści zepsują mu opinię. Ostatecznie proces zakończył się ugodą. W Stanach Zjednoczonych też zdarzają się podobne historie. W 1999 roku w Oklahomie 15-latka została na 15 dni zawieszona w prawach ucznia za rzucanie uroków. Istnieją kraje, w których za tego rodzaju proceder grozi nadal kara śmierci. W 2010 roku w Arabii Saudyjskiej skazano na ścięcie prezentera libańskiej telewizji za uprawianie czarów na antenie. Uzasadnieniem wyroku było, że wróżył dzwoniącym telewidzom i te wróżby się sprawdzały – powiedział zdumionym słuchaczom wykładowca.
Nasilenie procesów o czary i czas największych prześladowań przypadł, nie na (jak się powszechnie sądzi) średniowiecze, ale na okres nowożytny. Skąd takie wzmożenie?

– Na początku XVI wieku zmieniła się sytuacja w Europie, a czary stały się bardzo poważnym przestępstwem. Wynikało to z ogólnoeuropejskich zjawisk społecznych ekonomicznych i kulturowych. Nastąpił gwałtowny postęp techniczny, odkrycia geograficzne spowodowały, że Stary Kontynent dowiedział się o istnieniu państw, w których chrześcijaństwo jest nieznane. Było to nie do pomyślenia dla Kościoła. Zaprzeczono, że Ziemia jest płaska. Panowała inflacja. Wcześniej ceny zmieniały się raz na 80 lat, natomiast w XVI wieku co 10 następowało ich podwojenie. Rozpoczęły się wojny religijne, a wraz z nimi epidemie i głód. W czasie wojny trzydziestoletniej (1618-1648) w Niemczech zginęło lub zmarło w wyniku zarazy i braku pożywienia prawie 60% ludności. Za te nieszczęścia trzeba było kogoś oskarżyć. Teraz wiadomo, że wszystkiemu winien jest Tusk, ewentualnie ekonomiści, cykliści i kto tam jeszcze, wówczas padło na diabły. Szatana nikt nie widział, więc należało go zmaterializować. Okazało się, że miał służki w postaci czarownic. Ukazywał się im, a one wykonywały jego polecenia. Ściganie czarownic rozpoczęło się w Niemczech, bo tam tych nieszczęść było najwięcej, potem przeniosło się do Anglii, trochę do Holandii i w końcu w XVI wieku trafiło do Polski. Pierwsza kara śmierci za czary poprzez spalenie na stosie miała miejsce u nas w 1511 roku. Kobiecie zarzucono, że swoimi praktykami zniszczyła okoliczne browary. Ostatni wielki proces odbył się w 1775 roku. Przed sądem stanęło kilkanaście niewiast. Spłonęły na stosie. Ich córki przepuszczono przez rózgi, w wyniku czego dwie zmarły. To wydarzenie wzbudziło tak wielkie oburzenie, że rok później kara śmierci i tortury za czary zostały zakazane – opowiadał wykładowca.

Palenie ludzi na stosach było popularnym widowiskiem. Z braku rozrywek zdarzało się, że gawiedź protestowała przeciw uniewinnieniu podejrzanej. W Polsce unicestwiono w ten sposób od 5 do 8 tys. osób, a w Europie od 150 do 200 tys., z czego 90% to kobiety. Wyjątek stanowiły Estonia i Finlandia, gdzie proporcje zostały odwrócone.

– Wyroki wydawały sądy świeckie. Jak kler mówi, że nikomu nie zrobił krzywdy, to ma rację. Jest taka stara zasada, że Kościół brzydzi się krwią, więc ich sąd, co najwyżej, mógł orzekać o winie. Potem ofiarę przekazywano w ręce świeckich organów sprawiedliwości, które tym wyrokiem związane skazywały ją na śmierć. Jeśli chodzi o podbudowę ideologiczną owych procesów, narodziła się nowa dyscyplina „naukowa” – demonologia. W uniwersyteckich katedrach można było się doktoryzować i habilitować z wyglądu drabiny piekielnej, ilości diabłów na główce od szpilki i podobnych wymysłów. W 1614 r. została w Polsce wydana publikacja pt. „Młot na czarownice”, najbardziej popularna w tym czasie książka w Europie. Zawarto z niej wiele pożytecznych informacji, np. jak rozpoznać wiedźmy i jak pozbawić je mocy. Czarownica musiała być brunetką, kobietą w podeszłym wieku, w jakiś sposób ułomną fizycznie bądź psychicznie, albo młodą osobą o wybitnej urodzie – kontynuował wykład profesor.

Te nieszczęsne kobiety oskarżano o spowodowanie wszystkich katastrof. Rzucały uroki, powodując susze, powodzie, choroby ludzi i zwierząt, zdrady współmałżonków, i co komu jeszcze przyszło do głowy. Niezawodną metodą na sprawdzenie, czy ma się do czynienia ze służką szatana, było pławienie i topienie. Jeśli przeżyła, sąd kierował ją na tortury, którymi zajmowali się kaci. Zawód to był dochodowy, szczególnie doceniano absolwentów odpowiednich szkół. Jedna z najlepszych znajdowała się w Norymberdze. Uczono łamania kołem, tak aby zgruchotane ręce, nogi, żebra udało się wpleść między szprychy. Sztuką było darcie pasów z pleców. Dzielono je na kilkadziesiąt części i zrywano skórę. Nie każde miasto mogło sobie pozwolić na profesjonalistę, miały go najbogatsze. Do zatrudnienia fachowca w Warszawie dorzuciło się 16 okolicznych miejscowości. Aby tortury były skuteczne i urozmaicone, potrzebny był stosowny sprzęt. Produkcją zajmowali się kaci, lekarze i hobbyści. Czym więcej oprawca miał przyrządów, tym lepiej. Kosztowały niemało. Dziewica norymberska, krzesło czarownic, kołyska Judasza, hiszpańskie buty, bocian, gruszka, żelazna dziewica, wahadło, ława do rozciągania brzmią niewinnie, a służyły do zadawania niewyobrażalnego bólu ofiarom, Bólu, który powinien trwać jak najdłużej. Ludzie poddawani takim praktykom, przyznawali się do do wszystkiego, wariowali albo konali. Jeśli ktoś umarł w trakcie kaźni, dręczyciel ponosił tego konsekwencje. Zawsze była to, co najmniej, chłosta. Kaci dodatkowe zyski czerpali z handlu.

– Duże dochody uzyskiwało się ze sprzedaży sznura wisielca, ale największą kasę dostawał oprawca za suszone genitalia skazańca. Zapakowane w eleganckie woreczki były noszone przez mieszczki. Miało im to zagwarantować szczęście w miłości. Oprócz tego kaci prowadzili miejskie burdele – objaśnił talenty biznesowe „mistrzów sprawiedliwości” Naworski.

Czasy okrutnych praktyk nie minęły, chociaż są ukrywane. Służby specjalne krajów uważanych za demokratyczne nie patyczkują się. Tortura rodem z opisywanych odległych wieków, polegająca na wlewaniu wody w usta i nos unieruchomionego delikwenta, stosowana jest do dziś przez CIA.
 

Tekst i fot. (jd)

Reklama

Piekło czarownic komentarze opinie

Dodajesz jako: |


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez rypin-cry.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

WPR sp. z o. o. z siedzibą w Golub-Dobrzyń 87-400 , Rynek 20

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"