:-(

Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?



Spotkanie z Pawłem Sołtysem vel Pablopavo [zdjęcia]

Biblioteki, Spotkanie Pawłem Sołtysem Pablopavo [zdjęcia] - zdjęcie, fotografia
Tygodnik CRY 21/10/2019 19:09

Miejsko-Powiatowa Biblioteka Publiczna w Rypinie, jak zazwyczaj, nie zawiodła. We wtorek 1 października zaprosiła w swoje podwoje Pawła Sołtysa, który słuchaczom muzyki znany jest pod pseudonimem Pablopavo.

Pretekstem do spotkania nie była bogata twórczość muzyczna gościa, chociaż i o niej opowiadał, ale jego dwa zbiory opowiadań. Debiut prozatorski artysty to wydane w 2017 roku „Mikrotyki”, zauważone przez czytelników i krytykę. Dostał za nie Nagrodę Literacką im. Marka Nowakowskiego, Nagrodę Literacką Gdynia i i znalazł się w gronie finalistów najważniejszej polskiej nagrody literackiej, jaką jest „Nike” przyznawana przez „Gazetę Wyborczą” i Fundację Agory.

– Kiedy człowiek zaczyna czytać książki to się dowiaduje, że są tacy ludzie, którzy je piszą. Stwarzają światy, opowiadają historie. Już jako bardzo młody człowiek 12,13-letni myślałam, że świetnie być pisarzem, ale nie bardzo wiedziałem co się robi żeby nim zostać. Czy są jakieś studia dla literatów, czy szkolenia zawodowe? Właściwie całe życie pisałem, chociaż jestem muzykiem i do dzisiaj to mój główny zawód. Pisałem do szuflady, czasami coś mi tam wydrukowano, ale nie zajmowałem się promocją tego. Wcześniejsze opowiadania były niedobre, koło trzydziestki uznałem, że to jest jako takie, że może ma to jakiś sens, ale nie miałem czasu, a może odwagi, żeby je komuś wysłać. Pokazywałem je swoim przyjaciołom – masz, zobacz, czy to ma ręce i nogi? Odpowiadali mi, że ma, albo, że nie ma. Marceli Szpak, to jest pseudonim, tłumacz z Chorzowa, przyjaciel, bez mojej wiedzy wysłał je Łukaszowi Najderowi z wydawnictwa Czarne. Wprawdzie znałem Najdera, ale sam mu bym niczego nie posłał, bo to okropnie zły człowiek i bym się bał. Napisał do mnie, że gdyby połowę wyrzucić, to może by wydali. Zastanawiałem się kto mu wysłał moje pisarskie próbki, po czym uznałem, że skoro odzywają się z wydawnictwa, może faktycznie nie jest to takie najgorsze, trzeba się przestać wstydzić i spróbować je opublikować. Zaczęliśmy pracować nad tekstami, a praca z redaktorem jest balansem między miłością a nienawiścią. Skończyliśmy, wymyśliłem tytuł, sądzę, że połowa sukcesu tej książki to tytuł. Ludziom kojarzył się z narkotykami. Myślałem, że sprzeda się z 500 egzemplarzy, będą ze 2 recenzję w prasie, oby nie bliskich znajomych, a wydarzyło się dużo więcej, co mówię bez żadnej sztucznej skromności. Zaskoczyły i zdziwiły mnie nagrody, które opowiadania dostały i ich szeroki odbiór – przedstawił kulisy ukazanie się „Mikrotyków” Paweł Sołtys.

– Ta książka zmieniła moje życie, nagle okazało się, że dzwonią ludzie, zamawiają u mnie jakieś rzeczy. Dodało mi to pewności siebie, nie jestem typem przebojowym. Poznałem bardzo dużo fantastycznych osób. Z jednej strony była to publiczność literacka, która okazała się nietożsama z muzyczną. Część z niej w ogóle nie miała pojęcia, że jestem jakimś muzykiem. Byli to całkiem nowi odbiorcy, którzy przeczytawszy książkę zainteresowali się tym, co ten facet śpiewa. Z drugiej strony jeżdżę na różne festiwale literackie i na nich poznaję wiele znakomitych pisarek i pisarzy, których byłem czytelnikiem i fanem. W swoim towarzystwie muzycznym mam bardzo inteligentne koleżanki i kolegów, ale niekoniecznie ich fascynacje literackie pokrywają się z moimi – opowiedział autor o dodatkowych bonusach płynących z bycia literatem.

Drugą książką Pawła Sołtysa jest kolejny zbiór opowiadań „Nieradość” wydany w tym roku. Bohaterami są przeciętni ludzie i ich historie.

– Tej książki bałem się o wiele bardziej niż wcześniejszej. Przy pierwszej nie miałem żadnych oczekiwań, wydam ją to fajnie, komuś się spodoba to świetnie, jeśli nie to trudno – wyjaśnił pisarz.

Pablopavo uważa się za szczęściarza, mimo trudnych początków muzycznej kariery, kiedy to honoraria za koncerty nie rozpieszczały i nie starczało czasami na podstawowe wydatki. Urodził się i wychował w Warszawie, a stolica, według niego, daje możliwości, których brakuje w mniejszych ośrodkach. Studiował rusycystykę, lecz jej nie skończył, mimo presji rodziny.

– Podjęcie decyzji, że muzyka jest dla mnie ważniejsza niż skończenie studiów przyszło mi dosyć łatwo, trudniejsze było wytłumaczenie tego rodzicom, zajęło mi to trochę czasu. 11 lat spędziłem na tych studiach i po tych 11 latach udało mi się ich nie skończyć. Po iluś latach, kiedy powstało kilka prac magisterskich na temat moich książek czy piosenek, gdy ojciec miał pretensję, że nie napisałem pracy magisterskiej mówiłem: ja nie, ale o mnie napisali. Po latach, przy okazji jakiejś rodzinnej uroczystości, przyznał mi rację, że poszedłem za swoimi marzeniami.

– W świecie artystycznym przypadek odgrywa jeszcze większą rolę niż w jakimkolwiek innym zawodzie. Trzeba wydać odpowiednią płytę w odpowiednim momencie. Wystarczy 2 lata za wcześnie albo 2 lata za późno i nikt się tym nie zainteresuje. Należy mieć właściwych współpracowników, muzyka rzadko jest działaniem indywidualnym. Z pierwszą płytą Vavamuffin, gdzie graliśmy nowoczesne reggae, załapaliśmy się na falę zainteresowania tą muzyką. Oczywiście na krążku coś było, nie jest to zasługa wyłącznie szczęścia. W którymś momencie podjąłem decyzję, że oprócz grania w zespole chcę występować pod swoim szyldem czyli Pablopavo i Ludziki i nagrywać trochę inne rzeczy, niekoniecznie gatunkowe, z trochę innymi tekstami. To też jakoś się udało, ludziom się spodobało. Dużo łatwiej jest zrobić karierę muzyczną w Warszawie niż w Grodzisku czy, z całym szacunkiem, w Rypinie. To nie wynika z jakiegoś tam kolesiostwa, po prostu wszystko w stolicy jest na miejscu. Idziesz gdzieś na imprezę towarzyską i spotykasz na przykład kogoś, kto pracuje w radiu, a ten ktoś może zagrać twoje utwory. Zrobienie kariery muzycznej wymaga od ludzi z małej miejscowości większej pracy, samozaparcia i wiary w siebie. Odważyłem się napisać książkę w wieku 39 lat. To też był łut szczęścia. Wcześniej spotkałem Piotrka Maślankę, to się nazywa nieładnie po polsku menadżera, a tak naprawdę przyjaciela i opiekuna, który przez wiele lat pomaga mi we wszystkich moich aktywnościach artystycznych. Jest to oparte na prawdziwej przyjaźni, nie na jakichś biznesowych układach – mówił o okolicznościach, które pomogły mu w osiągnięciu sukcesu Paweł Sołtys.

Samo szczęście nie wystarczy, przydaje się talent i pracowitość. Z drugiej strony patrząc na popularność niektórych przedstawicieli tzw. artystycznych zawodów talent jest najmniej istotny.

Tekst i fot. (jd)

Reklama

Spotkanie z Pawłem Sołtysem vel Pablopavo [zdjęcia] komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez rypin-cry.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

WPR sp. z o. o. z siedzibą w Golub-Dobrzyń 87-400 , Rynek 20

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"