:-(

Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?



  11°C słabe opady deszczu

Z Carnegie Hall do Rypina

Wywiady, Carnegie Rypina - zdjęcie, fotografia

Nasze miasto odwiedził wyjątkowy gość – Robert Bronchard – niezwykle utalentowany, doceniany, młody pianista przyjechał „na stare śmieci”

Ojciec Roberta Broncharda – Leszek pochodzi z naszego miasta. Jego  babka tworzyła Klub Seniora Srebrny Głos, była aktywną działaczka Domu Kultury. – Wyjechałem do Nowego Jorku w 1978 roku – opowiada tata Roberta. – Na zaproszenie siostry. Skusiła mnie perspektywa zarobku. To były szalone lata, w ciągu miesiąca zarobiłem tam tyle, ile tu w Polsce w ciągu roku. Po miesiącu było mnie stać na zakup malucha, więc zostałem na jeszcze miesiąc, rok, a potem już kupiłem dom i zostałem na stałe. Jestem niebywałym szczęściarzem, miałem szansę pracować dla ówczesnych sław Hollywoodu. Jednak od 25 lat co roku odwiedzam swoje „stare śmieci”. Zawsze kochałem muzykę. Występowałem z rypińską orkiestrą, grałem na akordeonie. Pasje odziedziczyły dzieci. Córka Krysia porzuciła muzykę na rzecz medycyny. Syn… no cóż, jestem z niego ogromnie dumny. Był tu chrzczony w kościele św. Trójcy. To rypinianin, podobnie jak cała nasza rodzina.

– Wybitny, obiecujący, młody, a tak utalentowany. Szybki research pokazuje takie określenia na Twoją osobę.

– Robert Bronchard: Internet nie oszukuje (śmiech). W minionym roku otrzymałem wyróżnienie z rąk konsula „Wybitny Młody Polak” za działalność w środowisku polonijnym, nie tylko chodziło o samo granie na fortepianie. Jestem także tancerzem w Polish American Folk Dance Company.

– Oglądałam zdjęcia, muszę przyznać – ładne stroje, wzorowane na naszych, polskich?

– Wszystkie stroje są autentyczne, polskie. Mamy ponad 600 kreacji. Aktywnie działam w zespole, nie tylko tańczę i gram.

– Od kiedy tańczysz w zespole?

– Od dziecka. Chodziłem do szkoły polskiej, sobotniej, którą obecnie prowadzi moja mama. Zawsze po lekcjach były zajęcia taneczne. Zapisałem się do dziecięcego zespołu, od 10 lat tańczę w zespole folkowym. Od czterech lat jestem sekretarzem, prowadzę administrację zespołu, a także mam nadzieję, że znowu będę mógł prowadzić zajęcia dla dzieci. O ile znajdę czas.

– Spodziewałam się, że będziesz mówił dużo gorzej po polsku. W końcu urodziłeś się i wychowałeś w Nowym Jorku.

– Nic nie trzeba tłumaczyć (śmiech)? To zasługa lekcji w Polskiej Szkole im. Marii Konopnickiej na Greenpoincie i rodziców. Przede wszystkim mamy.

– Niezwykle zaskoczyła mnie informacja, że występowałeś aż czterokrotnie w Carnegie Hall. Wiem, ze to ogromne wyróżnienie dla muzyka i chyba także stres.

– W tej chwili to już pięciokrotnie. Jest to ogromny zaszczyt dla muzyka. Carnegie Hall to chyba jedna z najważniejszych sal koncertowych w Stanach, jeśli nie najważniejsza. Brałem udział w konkursie, wygrana w nim gwarantowała występ. To bardzo duże przeżycie. Wystąpić na takiej sali, gdzie akustyka jest wspaniała, fenomenalny fortepian, który nawiasem mówiąc jest horrendalnie drogi i cały czas na niego zbieram (śmiech), to spełnienie marzeń każdego pianisty.

– Muzyka jest Twoim pomysłem na życie? Czy może masz jakieś inne plany?

– Nie, jestem muzykiem. Był moment, że zastanawiałem się nad medycyną i uczęszczałem na zajęcia. Jednak ostatecznie stwierdziłem, że wystarczy jeden lekarz w rodzinie. Moja siostra Krysia jest jedną z najlepszych studentek na roku, pozostawiam jej tę ścieżkę. Muzyka jest moim życiem.

– Polak z Pasją 2015 Roku. Podzieliłeś się nagrodą pieniężną z przegranym kolegą. W tym roku Wybitny Młody Polak. Poważne tytuły w poważnych konkursach.

– To jest plebiscyt, biorą w nim udział środowiska polonijne z całych Stanów. Wyróżniane są osoby w różnych kategoriach: kultury, nauki, sztuki, muzyki. Zostałem nominowany i wygrałem. Dostałem nagrodę od konsula.

– Kończysz studia w przyszłym roku. Co ten nadchodzący rok Ci przyniesie?

– Został mi ostatni rok studiów magisterskich. W przyszłym roku będę tylko ćwiczył do egzaminu. Na zakończenie muszę dać koncert, profesorowie oceniają występ.

– Stresujesz się przed wystąpieniem?

– Troszkę… To zależy tak naprawdę od tego ile ćwiczyłem. Kiedy jestem oswojony ze sceną, publicznością, nie czuję presji. Jednak takie duże koncerty jak właśnie w Carnegie Hall, tu owszem denerwowałem się bardzo. Podobnie teraz, kiedy grałem z Symfonią, grałem Chopina. Denerwowałem się bardzo, publika wymagająca, utwór także.

– Pobierałeś lekcję u znanych amerykańskich muzyków.

– U nas są tzw. master class. To zajęcia, które prowadzone są przez bardzo znanych muzyków. Był taki jeden pianista, ostatni student Horowitza – Eduardo Hubert. Miałem przyjemność wystąpić przed nim, miałem z nim kilka lekcji. To wybitny pianista, podobnie jak ja kochający muzykę Chopina.

– A propos Chopina. Wiem, że marzysz o udziale w Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina.

– To moje wielkie marzenie. Jeszcze niespełnione. Chciałbym wziąć w nim udział, bo bardzo lubię muzykę Chopina. To mój ulubiony kompozytor. Przygotowuję się do tego konkursu. Chopin jest bardzo wymagającym kompozytorem. On jako pierwszy przetworzył etiudy ćwiczebne na utwory sceniczne, trzeba mieć bardzo dobrą technikę. Jego muzyka wymaga delikatności.

– Polskiej duszy?

– Dokładnie. Z Chopinem łatwo przedobrzyć, jego muzykę trzeba czuć w sobie. Ciężko ująć jego interpretację.

– Mówiłeś, że co roku odwiedzasz Rypin. Masz swoje ukochane miejsca w naszym mieście? Dostrzegasz jakieś zmiany?

– Co roku miasto się zmienia. Przybywa zieleni, co jest naprawdę wspaniałe. Oczarowało nas rondo, które można podziwiać nawet w telewizji. Parki co roku wyglądają piękniej. Odnawiane są budynki. Widać, że miasto się rozwija. To wspaniałe, zwłaszcza dla mojego taty. Od kiedy wyjechał nie był tu tylko dwukrotnie. Za jego sprawą wracamy do rodzinnego miasta. Moje ulubione miejsce? To zdecydowanie kawiarnio-lodziarnia Joanna. Serwują wyśmienite lody. Lubię także odpoczywać nad jeziorem Sitnica. 

– Dziękuję za rozmowę.

W trakcie wywiadu dołączył do nas dyrektor RDK Grzegorz Ziomek. Wspólnie mieliśmy przyjemność i zaszczyt wysłuchać kilku utworów w interpretacji Roberta Broncharda.

– Czy myśli Pan, że jest szansa na recital tak utalentowanego artysty w odnowionej już niedługo Sali RDK?

– G.Z. Myślę, że nie omieszkamy wykorzystać takiej możliwości i zaprosić Pana na koncert.

– R.B. W przyszłym roku powinienem mieć opanowany cały repertuar koncertowy. Jeżeli termin będzie odpowiedni z przyjemnością zagram w Rypinie. To będzie dla mnie ogromny zaszczyt, maja babcia byłaby zachwycona gdybym mógł wystąpić dla mieszkańców Rypina. 

Karolina Rębacz
fot: www.robertbronchard.com

robert bronchard - komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się