Reklama

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski w Rypinie

Tygodnik CRY
08/03/2017 09:29

We wtorek 21 lutego w książnicy rypinianie mieli okazję wysłuchać ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, który opowiadał o swoich związkach z Kresami, Fundacji im. Brata Alberta, a także problematycznej historii polsko-ukraińskiej

Rok 2017 jest rokiem wielu patronów, w tym Adama Chmielowskiego, znanego bardziej jako brat Albert. Jest on patronem fundacji, która obecnie prowadzi aż 32 ośrodki na terenie Polski, opiekujące się osobami niepełnosprawnymi umysłowo. Współzałożycielem i prezesem tej instytucji jest ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

– Życie brata Alberta jest bardzo bogate i piękne, do niego często nawiązywał w swoich homiliach papież Jan Paweł II i to właśnie on stanowił inspirację dla stworzenia fundacji – mówił Isakowicz-Zaleski.

Reklama

Gość rypińskiej biblioteki urodził się w rodzinie kresowej. Jest duchownym archidiecezji krakowskiej, duszpasterzem Ormian, poetą, pisarzem i publicystą. W latach osiemdziesiątych był jednym z działaczy Solidarności, za co został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Polski oraz Krzyżem Wolności i Solidarności. Ks. Isakowicz szczególnie interesuje się tematyką ludobójstwa Ormian, dokonanego przez rząd turecki oraz ludobójstwem dokonanym przez OUN UPA na Kresach Wschodnich.

Działalność Fundacji Brata Alberta

Reklama

Na wtorkowym spotkaniu ks. Isakowicz-Zaleski zaznaczył, że doskonale zna Toruń, gdzie niedawno zostało otwarte kolejne schronisko dla osób niepełnosprawnych intelektualnie. Pierwsze schronisko powstało w Radwanowicach, jeszcze w latach osiemdziesiątych. Co się do tego przyczyniło? W czasach PRL-u dla dzieci niepełnosprawnych umysłowo organizowano tylko obozy. Dla rodziców było bardzo ważne, żeby zapewnić dzieciom opiekę, gdy sami nie będą już w stanie zajmować się pociechami.  

– Wówczas pojawił się człowiek opatrznościowy dla naszego środowiska Stanisław Pruszyński, który zaproponował utworzenie ośrodka w domu z ogródkiem – mówił ksiądz. – Sam pochodził z Kresów i uważał, że dzieci tylko za miastem będą się czuły swobodnie. Pod Krakowem, w Radwanowicach, znaleźliśmy darczyńcę i tak w 1987 roku powstał pierwszy dom opieki. Główną ideą jest opieka nad niepełnosprawnymi, przede wszystkim intelektualnie.

Reklama

Działania fundacji obejmują prowadzenie domów opieki stałej, świetlic terapeutycznych, domów pobytów dziennych, warsztatów terapii zajęciowej, a także przedszkoli i szkół integracyjnych. Podopieczni fundacji to dzieci niezwykle utalentowane, o czym mogli  przekonać się słuchacze zgromadzeni w rypińskiej książnicy. Goście mogli zakupić kalendarze z fotografiami prac wychowanków fundacji.

– Obecnie mamy 32 ośrodki terapeutyczne i ponad 1200 wychowanków. Pochylamy się nad nimi, tak jak Brat Albert, z miłością i troską – dodał ks. Isakowicz-Zaleski.  

Reklama

Problem ludobójstwa na Ormianach

Ksiądz Zaleski jest po części Ormianinem, o czym dowiedział się późno.

– Nigdy nie myślałem, że zostanę duszpasterzem dwóch obrządków – mówił ksiądz. – Kardynał Wojtyła powiedział mi, że potrzebni są księża dla polskich Ormian i powinienem się w tym kierunku kształcić. Potraktowałem to jako polecenie.
Ormianie byli pierwszym narodem, który chrześcijaństwo przyjął jako religię państwową. Stolica kraju była nieustannie najeżdżana, równana z ziemią. Ormianie imigrowali, a poprzez szlaki handlowe dotarli do Polski. Wielu z nich zapisało się chwalebnie na kartach historii Rzeczypospolitej. Z kolei podbite ziemie ormiańskie weszły pod panowanie Turcji. W końcu XIX wieku żyło tam ponad 2,5 milionów Ormian, byli jednak nieustannie prześladowani. W 1915 roku rząd turecki rozpoczął akcje aresztowań i likwidacji ludności ormiańskiej. Ludobójstwo ormiańskie w czasie pierwszej wojny światowej jest drugim po Holocauście najlepiej opisanym ludobójstwem, przeprowadzonym przez władze państwowe na grupie etnicznej. W wyniku tej eksterminacji  liczba Ormian z dwóch milionów spadła do 150 tysięcy w 1922 roku.

Reklama

– Mówienie o ludobójstwie Ormian ma głęboki sens – tłumaczył ks. Isakowicz-Zaleski. – Dopiero podczas wizyty w Armenii zrozumiałem, jak ważne jest dla nich, aby świat dowiedział się, że prawie cały naród wymordowano tylko dlatego, że byli Ormianami.

O mordowaniu Polaków na Kresach

– Niedawno obejrzałem film „Wołyń” i każdemu go polecam – opowiadał gość biblioteki. – To bardzo wzruszający obraz. Temat mordów na Wołyniu był za czasów PRL zakazany. Wydawało mi się, że po 1989 roku to się zmieni, ale się nie zmieniło. Powiedziano prawdę o Katyniu, powstaniu warszawskim, ale o mordach UPA nie chciano mówić, żeby nie psuć relacji polsko-ukraińskich. W tej chwili konflikty są coraz silniejsze i po prostu poczułem, że trzeba o tych zbrodniach pisać.

Reklama

Duchowny odwołał się także do swoich osobistych wspomnień i opowieści ojca, którego rodzinną wieś wyrżnęli członkowie UPA. Ksiądz Isakowicz-Zaleski widzi możliwość na pojednanie tylko poprzez przyznanie się władz Ukrainy do zbrodni na Polakach i powiedzenie prawdy o hołubionej przez ukraiński rząd banderowcach. Podobnie widzi niedopatrzenia ze strony polskiej, która nie pokazuje swojego uporu w dążeniu do ujawnienia prawdy na arenie międzynarodowej, a także do upamiętnienia ofiar pomordowanych na Kresach Wschodnich.

– To było bardzo miłe spotkanie, pożyteczne dla naszego miasta – mówił po zakończonej prelekcji ksiądz infułat Marek Smogorzewski.
Zainteresowani mogli zakupić książki duchownego i liczyć na dedykację.
Tekst i fot. (kr)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Rypin-cry.pl




Reklama