Reklama

Kto i dlaczego prześladował księdza?

Tygodnik CRY
07/08/2018 09:24

Chlubą wsi Żałe, położonej w malowniczym krajobrazie ziemi dobrzyńskiej, jest zatopiony w zieleni murowany kościół pw. św. Anny. Dwa lata temu parafię objął ksiądz proboszcz Jacek Kędzierski. Niestety szybko okazało się, że wśród parafian miał wrogów.

Mieszkańcy powitali go życzliwie i z nadzieją, gdyż do poprzedniego duchownego mieli wiele zastrzeżeń. Ksiądz Jacek okazał się być tym na kogo od lat czekali. Skromny, otwarty, dla każdego znalazł dobre słowo, brał co łaska, a nie wymuszał minimalnych stawek za chrzty, pogrzeby, msze w intencji – to najczęściej powtarzane opinie o kapłanie.

– Był u nas wspaniałym księdzem, a przede wszystkim dobrym człowiekiem. Wychodził naprzeciw ludziom, z każdym chętnie porozmawiał. Młodzież go uwielbiała, dzieci kochały. Nie był materialistą, dbał o parafię nie o siebie. Planował budowę domu pogrzebowego, naprawił organy, odnowił kancelarię, dużo zrobił w tak krótkim czasie – powiedziała nam jedna z mieszkanek parafii.
Po roku pracy duszpasterskiej na proboszcza zaczęły przychodzić do kurii anonimy. Były też telefony deprecjonujące duchownego. Ktoś lub kilka osób śledził księdza, najwyraźniej szukając na niego tzw. haków. Z tą sytuacją zmagał się w osamotnieniu przez kolejny rok. W końcu postanowił odejść. Zwrócił się do przełożonego o przeniesienie do innej placówki. Biskup do prośby się przychylił.

Reklama

Gdy mieszkańcy dowiedzieli się, że uwielbiany przez nich duszpasterz odchodzi, w parafii zawrzało. Ludzie najpierw uprosili księdza Jacka, by swój wniosek o przeniesienie wycofał, potem zebrali podpisy pod petycją o pozostawienie proboszcza i pojechali do kurii, by wybłagać biskupa o cofnięcie decyzji. Hierarcha postanowienia nie zmienił i z końcem czerwca tego roku ksiądz Jacek opuścił parafię.

– Ubolewamy nad tym, że ktoś jakieś donosy pisał. To było świństwo, brzydzę się takimi ludźmi. Wstydzę się za tych parafian – powiedziała dosadnie kolejna z mieszkanek Żałego. – Większość osób z naszej okolicy to dobrzy ludzie, a teraz będzie, że jesteśmy wredni i zaszkodziliśmy księdzu. Życzę mu, żeby więcej na takich osobników nie trafił, żeby pan Bóg go chronił – dodała następna rozmówczyni CRY.

Kim byli ludzie, którzy kopali dołki pod księdzem, dotąd nie wiadomo. Wprawdzie podejrzenia padają na kilka osób, ale skoro nie ma twardych dowodów, mieszkańcy nikogo nie oskarżają. Zastanawiają się tylko co ci intryganci ugrali, pozbywając się lubianego duchownego.

Reklama

Od 1 lipca parafia ma nowego proboszcza – księdza Tomasza Wójtowicza. Duchowny wydaje się być człowiekiem rozumnym, otwartym i przyjaznym ludziom. Parafianie powoli się do niego przekonują. – Czy ksiądz Tomasz też stanie się obiektem knowań? Czy, w razie czego, zdołamy przeciwdziałać tym podłym ludziom? – zastanawiają się wierni.

Tekst i fot. Jolanta Dołęgowska

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2018-08-07 18:22:25

    https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/po-tym-zabojstwie-przestalem-wierzyc-w-boga-czy-to-ksieza-zabili-roberta-wojtowicza/z882hme

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gosc - niezalogowany 2018-08-08 15:08:06

    Myślę że to sami księża tak go przesladowali bo był nie wygodny albo ci tak zwani "przydupasy" ksiezy .Przecież wszyscy mają swoje cenniki a ten brał co laska.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2018-08-08 15:20:19

    "człowiek rozumny"

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Rypin-cry.pl




Reklama