Co roku wczesną wiosną zaczyna się wypalanie traw przez nieodpowiedzialnych właścicieli łąk, pól i nieużytków.
Nie pomagają prośby i groźby, nie ma znaczenia dla sprawców tego bezsensownego procederu zagrożenie karami, nie obchodzi ich, że w płomieniach giną w męczarniach zwierzęta, a gdy ogień wymknie się spod kontroli może spłonąć las albo zabudowania. Zdarza się też, że życie tracą ludzie. Dymy pochodzące z wypalania zasnuwają często drogi publiczne do tego stopnia, że stają się przyczyną groźnych wypadków.
W tym roku Państwowa Straż Pożarna rozpoczęła 1 marca kolejną kampanię informacyjną „Stop pożarom traw”. Czy poskutkuje? Czy ludzie wreszcie zrozumieją, że w ten sposób niszczą przyrodę i stwarzają zagrożenie dla siebie i innych?
Wypalanie traw to proceder zakorzeniony od pokoleń. Taka rodzinna tradycyjna, według której użyźnia się glebę, niszczy chwasty i oszczędza czas. Tyle, że to mit, wypalanie jest katastrofą ekologiczną. Ogień wyjaławia ziemię, na której intensywnie rozpleniają się chwasty. Nieprawdziwe jest też przekonanie, że popiół ją użyźnia. W płomieniach niszczone są gniazda ptaków i znajdujące się w nich jajka czy pisklęta. Małe szanse na ucieczkę mają zające, lisy, borsuki, norki, kuny, jeże, młode sarny, żaby, jaszczurki, ryjówki i inne gryzonie, płazy i gady. Giną pszczoły, osy, trzmiele, motyle, biedronki, pająki, pasikoniki mrówki i dżdżownice – producentki humusu. Te owady zjadając resztki roślin i zwierząt, pełnią funkcję sanitarną, wzbogacają warstwę próchnicy, przewietrzają glebę oraz zapylają kwiaty. Tej tradycji naprawdę nie warto kultywować.
– Wraz z nastaniem ciepłych dni, wczesną wiosną, dochodzi do powstania pożarów, które są wynikiem wypalania traw oraz pozostałości roślinnych nagromadzonych w związku z porządkowaniem terenu po zimie. Na przełomie marca i kwietnia obserwujemy wyraźny wzrost liczby pożarów na łąkach oraz nieużytkach rolnych. Proceder ten corocznie przybiera katastrofalne rozmiary angażując duże siły i środki Państwowej Straży Pożarnej oraz ochotniczych straży pożarnych. Wypalanie suchych pozostałości roślinnych, zwłaszcza tych znajdujących się na obrzeżach kompleksów leśnych często powoduje przerzut ognia, co prowadzi do pożarów lasów. Nierzadko, w sytuacjach trudnych do opanowania płomienie przenoszą się na zabudowania mieszkalne i gospodarcze, stwarzając zagrożenie dla zdrowia i życia mieszkańców oraz mienia. Brak wyobraźni u ludzi skutkuje trudnymi, a często wręcz niemożliwymi do oszacowania stratami. Niemal co roku w skali kraju odnotowywane są przypadki, których ofiarami stają się ludzie. Osoby wypalające trawy łamią także prawo, które jasno zakazuje tego typu praktyk – tłumaczą strażacy.
Jeśli apele i akcje edukacyjne nie trafią do osób, które podpalają łąki, pola, nieużytki, to może powstrzyma ich widmo wysokiej grzywny, a nawet odsiadki? Za celowe wzniecenie ognia grozi mandat, kara grzywny do 30 tys. złotych, a nawet pozbawienie wolności.
Gdy spostrzeżemy płonące trawy, bez wahania dzwońmy pod numer alarmowy 112. Jednym telefonem możemy uratować nie tylko przyrodę, ale być może czyjś dom czy człowieka.
Tekst i fot. (jd)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze