Niedawno pisaliśmy o problemie z chodnikiem zarośniętym chwastami, które utrudniały mieszkańcom swobodne poruszanie się. Po publikacji tego materiału do naszej redakcji zaczęły napływać kolejne sygnały. Mieszkańcy różnych miejscowości naszego powiatu przesyłają zdjęcia i wskazują następne miejsca, w których sytuacja wygląda bardzo podobnie.
Na fotografiach widać chodniki, które w wielu miejscach zostały opanowane przez chwasty. Roślinność wyrasta spomiędzy kostki, pojawia się przy krawężnikach i stopniowo zajmuje coraz większą część przejścia. W niektórych miejscach problem jest na tyle poważny, że swobodne przejście staje się naprawdę trudne.
„Człowiek patrzy i zastanawia się, po co właściwie jest ten chodnik. Miejscami jest tak zarośnięty, że trzeba schodzić na pobocze, żeby normalnie przejść” – pisze jeden z mieszkańców.
To właśnie zejście z chodnika budzi największe obawy. Jeżeli pieszy zamiast korzystać z bezpiecznego ciągu musi poruszać się poboczem, a czasami nawet wejść na jezdnię, trudno mówić o właściwym wykorzystaniu infrastruktury, która przecież została wybudowana z myślą o bezpieczeństwie mieszkańców. Problem szczególnie odczuwają rodzice z małymi dziećmi.
„Z wózkiem nie zawsze da się przejechać. Chwasty zajmują część chodnika, trzeba je omijać albo zjechać na pobocze. A przecież właśnie po to jest chodnik, żeby rodzic z dzieckiem nie musiał iść przy samochodach” – zwraca uwagę jedna z mieszkanek.
Podobne uwagi przekazują nam osoby starsze. Dla osoby sprawnej przejście przez zarośnięty fragment może być jedynie niedogodnością. Dla seniora czy osoby mającej problemy z poruszaniem się może być to jednak realna przeszkoda. I pojawia się pytanie: po co budujemy nowe chodniki, skoro później nie zawsze ktoś odpowiednio o nie dba? Samorządy przeznaczają na inwestycje drogowe i infrastrukturę pieszą niemałe pieniądze. Powstają nowe chodniki, które mają poprawiać bezpieczeństwo i komfort mieszkańców. Trudno jednak nie mieć wątpliwości, kiedy po pewnym czasie część z nich zaczyna zarastać, a piesi zamiast korzystać z przygotowanej dla nich infrastruktury wybierają pobocze.
„Nie oczekuję, że ktoś będzie codziennie pielęgnował chodnik. Ale chyba można raz na jakiś czas sprawdzić, w jakim jest stanie. Chwasty nie pojawiają się przecież w ciągu jednego dnia. Można zareagować wcześniej, zanim całe przejście zacznie zarastać” – pisze kolejny mieszkaniec.
I trudno się z tym nie zgodzić. Czy naprawdę poszczególne gminy nie mogą przeprowadzić kontroli chodników, za których utrzymanie odpowiadają? Nie chodzi przecież o wielką akcję. Wystarczyłoby okresowo sprawdzić ich stan, wskazać miejsca wymagające uporządkowania i zareagować, zanim problem stanie się poważny. Tym bardziej że w wielu przypadkach nie mówimy o zniszczonej infrastrukturze, lecz o zwykłym braku bieżącego utrzymania.
Kostka jest, krawężniki są, chodnik został wybudowany. Brakuje jedynie tego, aby ktoś o niego odpowiednio zadbał. Chodnik nie powinien być inwestycją tylko do momentu jego oddania. Powinien służyć mieszkańcom przez lata. Nie chcemy przy tym przesądzać, kto odpowiada za poszczególne miejsca. Zarządcą może być powiat, gmina albo inna jednostka, w zależności od rodzaju drogi i jej lokalizacji. Dla mieszkańca podział kompetencji nie zmienia jednak najważniejszego faktu. Jeżeli jest chodnik, powinien być utrzymany w takim stanie, aby można było z niego bezpiecznie i swobodnie korzystać.
A skoro po jednym artykule mieszkańcy zaczęli przesyłać nam kolejne zdjęcia z różnych stron powiatu, być może warto potraktować te sygnały jako impuls do sprawdzenia, jak naprawdę wygląda stan chodników w naszych miejscowościach. Bo zdecydowanie lepiej usunąć chwasty, kiedy dopiero zaczynają się pojawiać, niż później patrzeć, jak mieszkańcy chodzą obok chodnika, poboczem albo, co gorsza, drogą.
Tekst i fot. (AdWo)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze