W Radzikach Dużych prywatny inwestor zamierza wybudować 8 przemysłowych kurników i wielką tuczarnię świń. Mieszkańcy są przerażeni. Obawiają się kompletnej degradacji swojej małej ojczyzny.
Radziki Duże to zadbana wieś, w której mieszka kilkaset osób. Są sklepy, szkoła, kościół, nawet paczkomat, więc podstawowe usługi mieszkańcy mają na wyciągnięcie ręki. Dzięki temu żyje się tam spokojnie i całkiem wygodnie. Czy to się zmieni? Jakie życie czeka mieszkańców Radzik w oparach wyziewów z kurników i chlewni, w hałasie generowanym przez TIR-y rozjeżdżające drogi?
W piątek 10 lipca mieszkańcy Radzik Dużych zorganizowali w hali sportowej spotkanie, aby przedstawić swój punkt widzenia przedsiębiorcy, który zamierza kurniki i chlewnię budować. Przybyło ponad 200 osób, przyjechała również wójt Beata Gabryszewska, Dawid Szproch z Urzędu Gminy Wąpielsk i kilku radnych, w tym przewodniczący Wojciech Rutkowski. Inwestora nie było.
Stanowisko 300 mieszkańców, którzy podpisali dokument sprzeciwiający się budowie kurników i tuczarni świń, przedstawiła zebranym Anna Strzelecka.
– Mieszkańcy nie są przeciwnikami rozwoju gospodarczego. Oczekują jednak, że każda inwestycja będzie realizowana z poszanowaniem prawa, środowiska oraz interesu społeczności lokalnej. Dlatego już na początku chcę wyraźnie powiedzieć – nasz sprzeciw opiera się na konkretnych argumentach, a nie na emocjach. Grozi nam trwałe pogorszenia jakości życia. Zostaniemy skazani na uciążliwości powodowane przez odór, skumulowaną emisję szkodliwych gazów takich jak amoniak i siarkowodór oraz pyły zawieszone, hałas generowany przez wentylatory pracujące praktycznie całą dobę i zwiększony ruch samochodów ciężarowych. Lokalna infrastruktura drogowa nie jest przystosowana do tak intensywnej eksploatacji, która doprowadzi do zniszczenia szos, wzrostu poziomu hałasu oraz spalin w sąsiedztwie naszych domów. Znacznie pogorszy się jakość wód powierzchniowych i gruntowych. Poziom tych ostatnich w prywatnych studniach się obniży przez pobór potężnej ilości wody. Ta inwestycja zwiększy ryzyko występowania znacznej liczby owadów i gryzoni oraz chorób drobiu. Przyczyni się do spadku wartości nieruchomości, zniszczy zabytki Radzik Dużych. Przemysłowa ferma może zdewastować walory krajobrazowe, zablokować rozwój agroturystyki i lokalną turystykę – wymieniała szkody jakie zdaniem protestujących wyrządzi planowana inwestycja Anna Strzelecka.
Radziki Duże leżą w Obszarze Natury 2000 oraz na terenie Obszaru Chronionego Krajobrazu Doliny Drwęcy, więc istnieje duże ryzyko zniszczenia rzadkich gatunków roślin i zwierząt. Przez miejscowość przebiega też Droga św. Jakuba, jeden z najważniejszych chrześcijańskich szlaków pielgrzymkowych, prowadzący do Santiago de Compostela w Hiszpanii, więc również pątników czeka wdychanie fetoru z kurzych i świńskich odchodów.
Nim mieszkańcy Radzik spotkali się, aby protestować przeciw budowie przemysłowej fermy i podjąć dyskusję z inwestorem, odbyło się posiedzenie komisji rolnictwa i ochrony środowiska, podczas którego zwrócono się do przewodniczącego Rady Gminy Wąpielsk Wojciecha Rutkowskiego z wnioskiem o odczytanie pisma zawierającego sprzeciw mieszkańców wobec planowanej budowy kurników i chlewu oraz włączenie go do protokołu. Przewodniczący machnął dokumentem z podpisami swoich wyborców i oznajmił, że nic on nie wnosi do sprawy.
– Z ogromnym niepokojem przyjęliśmy wówczas pana słowa sugerujące, że sprzeciw mieszkańców, wyrażony w pismach podpisanych przez ponad trzysta osób, nie ma większego znaczenia. Przypominam, że każdy złożony podpis oznacza konkretnego człowieka – mieszkańca tej gminy, który korzysta z konstytucyjnego prawa do wyrażania swojego stanowiska i uczestniczenia w sprawach dotyczących miejsca, w którym żyje. Pomimo jasnej prośby, nie zrobił pan tego. Jednocześnie zabiegał pan, aby swoje stanowisko w pełni wyraził inwestor – zwróciła się do Wojciech Rutkowskiego Anna Strzelecka, przytaczając fragmenty zlekceważonego przez niego dokumentu, którego urywek cytujemy za przedstawicielką mieszkańców:
„Z dostępnej dokumentacji wynika, że planowana inwestycja obejmie budowę kompleksu składającego się z ośmiu kurników o łącznej obsadzie 360 tysięcy brojlerów w jednym cyklu produkcyjnym, co oznacza ponad 2 miliony kurczaków rocznie oraz chlewni na 2,5 tysiąca sztuk trzody, przy jednej już funkcjonującej o obsadzie blisko 2 tysięcy sztuk, a także biogazowni, przemysłowego ujęcia wód podziemnych, silosów paszowych, placów manewrowych, budynków technicznych, zbiorników technologicznych, agregatów oraz infrastruktury niezbędnej do obsługi intensywnego transportu ciężkiego. Skala i stopień złożoności oraz przewidywane oddziaływanie tego przedsięwzięcia znacząco wykraczają poza tradycyjnie rozumianą działalność rolniczą. W praktyce mamy do czynienia z wielkoobszarowym kompleksem produkcyjnym, którego wpływ na środowisko, przestrzeń i otoczenie wymaga oceny nie tylko przez pryzmat funkcji rolniczej, lecz również rzeczywistych skutków społecznych, komunikacyjnych, krajobrazowych i środowiskowych”.
W spotkaniu uczestniczył radny Michał Fabiszewski, który poinformował zebranych, że po to go wybrali, aby ich reprezentował i dbał o dobro całej wspólnoty.
– Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej zobowiązuje nas do ochrony zdrowia, środowiska i działania zgodnego z zasadą zrównoważonego rozwoju. Uważam, że w tej lokalizacji nie jesteśmy w stanie pogodzić tych wartości z planowaną inwestycją. Nasza gmina jest wyjątkowa. Mamy piękną przyrodę, czyste powietrze i Drwęcę – jeden z największych skarbów regionu. To są wartości, których nie da się odtworzyć ani odkupić. Czy wobec tego rolą radnego jest zastanawiać się, ile gmina może zarobić na tej inwestycji, czy przede wszystkim odpowiedzieć sobie na pytanie: ile mieszkańcy mogą przez nią stracić? Pieniądze można zarobić ponownie. Zniszczonej przyrody, utraconego spokoju i poczucia bezpieczeństwa mieszkańców nie da się łatwo odzyskać. Dlatego jako radny gminy Wąpielsk mówię „nie” takiej lokalizacji tej inwestycji – oświadczył Michał Fabiszewski, po czym zapytał przewodniczącego rady o jego stanowisko. Zamiast konkretnej odpowiedzi zebrani usłyszeli przydługi wywód, w którym było o procedurach, etapie, o tym, że to wójt a nie rada gminy wydaje decyzję i że on – Wojciech Rutkowski rozumie wszystkie działania rolnika i zdaje sobie z wszystkiego sprawę, że wywozi gnojowicę i obornik i że stosuje środki ochrony roślin, itd., itp., a wystarczyło tylko powiedzieć: tak lub nie.
O tym, czy protest mieszkańców okaże się skuteczny, czy uda im się obronić ich małą ojczyznę, będziemy informować na bieżąco.
Tekst i fot. (jd)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze