Reklama

Nie chcą fermy wokół swoich domów

Tygodnik CRY
02/09/2026 12:07

W naszej gazecie zamieściliśmy relację ze spotkania mieszkańców Radzik Dużych, którzy protestują przeciw budowie ogromnej fermy przemysłowej w pobliżu ich domów. Ten temat został również omówiony podczas posiedzenia komisji rolnictwa Rady Gminy Wąpielsk, które odbyło się w piątek 17 lipca.

Na początku przedstawicielka mieszkańców odczytała stanowisko lokalnej społeczności skierowane do komisji rolnictwa w sprawie projektu planu ogólnego gminy.

– Projekt planu z jednej strony wskazuje na ochronę walorów przyrodniczych Doliny Drwęcy, a jednocześnie wyznacza w tym miejscu strefę produkcji rolniczej, która może umożliwić realizację wielkoskalowego kompleksu przemysłowego, obejmującego fermę drobiu, chlewnię oraz infrastrukturę towarzyszącą, którego skala i charakter wykraczają poza tradycyjne funkcje rolnicze – odniosła się do projektu planu Anna Strzelecka.

Reklama

W dalszej części swojego wystąpienia reprezentantka mieszkańców Radzik Dużych poddała w wątpliwość zgodność celów środowiskowych z proponowanym planem, zwracając się do radnych z prośbą o ponowną jego analizę.

Projekt planu ogólnego wyznacza strefę produkcji rolnej na Obszarze Chronionego Krajobrazu Doliny Drwęcy i sąsiaduje z terenami Natury 2000. W projekcie zbrakło precyzyjnej definicji produkcji rolnej. Uprawa roślin i przemysłowy chów zwierząt na mięso różnią się od siebie diametralnie. W pierwszym przypadku narażają środowisko na dużą degradację, w drugim, zależnie od sposobu upraw, mogą je wzbogacać. W projekcie zabrakło zapisu: „Na całym obszarze planu zakazuje się realizacji przedsięwzięć mogących zawsze znacząco oddziaływać na środowisko”, które powinno się w nim znaleźć ze względu na uwarunkowania przyrodnicze i kulturowe gminy Wąpielsk, więc i Radzik Dużych.

Reklama

Po wystąpieniu przedstawicielki mieszkańców, która wymieniła konsekwencje jakie niesie budowa przemysłowej fermy, o czym pisaliśmy w artykule „Trwoga w Radzikach Dużych” w „CRY”, zabrał głos inwestor.

– Słuchałem tutaj wywodu przedmówczyni i przestraszyłem się. Nie spodziewałem się, że tyle zagrożeń, niedobrych rzeczy produkcja może przynieść. Jestem wzruszony tą szczerością – drwił z obaw mieszkańców Radzik Dużych, przechodząc do wyjaśnień.

– Żyjemy w środowisku rolniczym, pracujemy w gminie, która jest gminą rolniczą, rolnicy mają niezbywalne prawo do produkcji roślinnej i zwierzęcej. Obydwie te działalności są ze sobą powiązane. Wspominając o tych zagrożeniach, wspominając o tych odorach, nie przychodzi mi nic innego na myśl, jak wyjechać do powiatu żuromińskiego, powiatu sierpeckiego i powiatu mławskiego, gdzie istnieje ponad 2 tysiące obiektów związanych z produkcją drobiu. W związku z tym wywodem, tam życie powinno wyginąć. Tam powinniśmy czuć z tej odległości ten tak zwany odór, bo 2 tysiące obiektów w porównaniu z ośmioma obiektami połączonymi z biogazownią nie oddają tego w żaden sposób – dodał ewentualny budowniczy kurników i chlewni.

Reklama

Na obrzeżach Radzik Dużych, na działkach nr: 35/9, 38/5, 34/3, 33/2 i 38/3; obręb 0012 ma powstać 8 kurników o łącznej jednorazowej obsadzie wynoszącej 360 tysięcy sztuk drobiu. Każdy z budynków ma mieć 141 metra długości, prawie 19 m szerokości i powierzchnię hal chowu wynoszącą 2520 m2. Będą też obiekty towarzyszące i duża chlewnia, mimo że jedna już jest i zatruwa życie osobom, które mieszkają w jej pobliżu.

– Nie mogę ani spać, ani odpoczywać. U mnie jest taki smród na podwórku, że nie mogę otworzyć okna. Choruję na astmę, jak mam żyć? Duszę się od tego smrodu. Jest hałas, gdy samochody po świnie jeżdżą – mówiła mieszkanka miejscowości, która ma dom kilkaset metrów od istniejącej chlewni, podczas spotkania 10 lipca w hali sportowej w Radzikach Dużych.

Reklama

– Pan nam tu pięknie opowiadał o życiu ludzi w Żurominie. Nie wiem czy pan tam był. Wystarczy wejść na YouTube i obejrzeć filmiki jak tam się ludziom żyje. Mieszkańcy protestują, są załamani, cierpi ich życie i zdrowie, więc niech pan nie opowiada nam bajek, że tam się tak wspaniale żyje – odpowiedziała Anna Strzelecka, podkreślając, że mieszkańcy Radzik Dużych na swoim terenie nie chcą tak negatywnie wpływającego na środowisko przemysłu, nie wiedzieć czemu zwanego produkcją rolną.

– Polska jest dzisiaj największym producentem i eksporterem mięsa drobiowego w Europie. Na trzy u nas wyprodukowane kurczaki dwa idą na eksport, więc myślę, że na dziś jest wystarczająco dużo takich ferm drobiu i więcej ich nie potrzeba – dodała reprezentantka mieszkańców.

Reklama

– Czy więcej potrzeba czy nie, to akurat pani nie będzie o tym decydować, tylko wolny rynek. Jeżeli Polska jako kraj może eksportować, to zarabiamy na tym wszyscy. Powinniśmy być z tego dumni, że możemy na tym zarabiać, na tym polega biznes. Coś się wyprodukuje, coś się sprzeda. Taka jest gospodarka rynkowa – oświecił zebranych inwestor.

Produkcja drobiu na mięso nie jest szczególnie skomplikowana, za to sieje spustoszenie w środowisku, szczególnie wtedy, gdy pojawi się ptasia grypa, więc czy faktycznie mamy powód do dumy? Największymi odbiorcami kurczaków z Polski w Europie są: Niemcy, Wielka Brytania, Francja i Holandia. Wymienione kraje słyną m.in. z produkcji wysokiej klasy samochodów, luksusowych perfum, leków, serów, kwiatów czy z zaawansowanych technologii. Mięso drobiowe wolą kupować u nas, zamiast je produkować. Dlaczego? Może dlatego, że bardziej dbają o środowisko i o jakość życia obywateli?

Reklama

– Czy w imię łatwego zysku osoby, która nie liczy się z niczym i nikim, nasza wieś ma się zmienić w pobojowisko z zatrutą przyrodą i zanieczyszczonymi wodami? – pytają, kogo tylko mogą, mieszkańcy Radzik Dużych.

W sukurs inwestorowi pospieszył za to sołtys Wąpielska 1 Franciszek Bzinkowski.

– Powiem tylko tyle, czy się komuś podoba czy nie, to ta inwestycja, jeśli zostaną spełnione warunki, powstanie. Ktoś steruje tą niezgodą i zostało to już właśnie daleko posunięte i powiem więcej, nie należałoby tego podpalać jeszcze bardziej, wolałbym żeby to było wygaszone, wytępione do dna. Jeżeli zostaną spełnione zasady środowiskowe, zezwolenia zachowane, a tym bardziej ja nie widzę, żeby w Radzikach było aż takie zagrożenie. Ja nie przyszedłem się z wami kłócić, to się nie bierze znikąd, ja bym odwalił tego sterownika, który podburza was. Żeby się tutaj działy takie emocje, odwaliłbym tego sterownika, naprawdę – mówił sołtys, nie wyjaśniając, kogo ma na myśli.

Reklama

Nie tylko w Radzikach Dużych ludzie boją się fetoru i zagrożenia epidemiologicznego, które może generować chów przemysłowy. Również w Długiem, też w gminie Wąpielsk, kolejny inwestor chce wybudować blisko domów tuczarnię świń przeznaczoną na tysiąc zwierząt. Mieszkańcy protestują, piszą pisma i szukają pomocy, gdzie tylko mogą.

Do obu tematów będziemy wracać.

Tekst i fot. (jd)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Rypin-cry.pl




Reklama