Do naszej redakcji trafiła wiadomość od trzech mam uczniów klas maturalnych z rypińskich szkół średnich. Kobiety zdecydowały się napisać do nas, ponieważ – jak podkreślają – od lat obserwują sytuację, o której w przestrzeni publicznej mówi się bardzo rzadko.
Co roku, po ogłoszeniu wyników matur, dyrekcje szkół z dumą informują o wysokiej zdawalności egzaminów oraz o kolejnych wyróżnieniach w ogólnopolskich rankingach. W komunikatach podkreśla się osiągnięcia placówek i zaangażowanie nauczycieli, a szkoły chwalą się zdobytymi w rankingach tzw. „tarczami”. Zdaniem autorek maila rzeczywistość wygląda jednak nieco inaczej.
– Za każdym razem, gdy ogłaszane są wyniki matur, słyszymy jak wspaniałą pracę wykonują szkoły i nauczyciele. My, jako rodzice, mamy jednak poczucie, że bardzo ważny element tej historii jest pomijany – pisze jedna z mam.
Jak podkreślają kobiety, ich dzieci – podobnie jak wielu innych uczniów – od miesięcy przygotowują się do egzaminów maturalnych nie tylko w szkole.
– Prawda jest taka, że ogromna część uczniów z dobrymi wynikami przez cały rok chodzi na korepetycje. Często z kilku przedmiotów jednocześnie. To są duże koszty dla rodzin, o których nikt później nie wspomina – czytamy w wiadomości.
– Moja córka chodzi na korepetycje z matematyki i języka angielskiego. Wielu jej znajomych ma jeszcze dodatkowe zajęcia z języka polskiego czy biologii. Miesięcznie to są setki złotych. Wielu uczniów mówi wprost, że bez tego trudno byłoby osiągnąć dobre wyniki – pisze.
Kolejna z mam zwraca uwagę, że nie chodzi o krytykę nauczycieli, lecz o uczciwe pokazanie całego obrazu.
– Nie twierdzimy, że nauczyciele nie pracują. Chodzi raczej o to, by przy okazji chwalenia się wynikami matur pamiętać, jak dużo wysiłku wkładają w to sami uczniowie i ich rodzice – zaznacza jedna z kobiet.
W wiadomości pojawia się również opinia, że zjawisko to nie jest nowe.
– O korepetycjach i dodatkowych przygotowaniach mówi się między rodzicami i uczniami od lat. Wszyscy wiedzą, że wielu maturzystów korzysta z takiej pomocy, ale w oficjalnych podsumowaniach szkolnych sukcesów raczej się o tym nie wspomina – piszą.
Kobiety zdecydowały się na anonimowy kontakt z redakcją, ponieważ ich dzieci nadal uczą się w rypińskich szkołach średnich. Jak podkreślają, ich celem nie jest wskazywanie konkretnych placówek, lecz zwrócenie uwagi na zjawisko, które – ich zdaniem – ma realny wpływ na wyniki matur.
(AdWo), fot. ilustracyjne
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze