Muzeum Ziemi Dobrzyńskiej w Rypinie oficjalnie rozpoczęło działalność 22 lipca 1980 roku. Od 20 lat placówką kieruje historyk Andrzej Szalkowski.
Muzeum mieści się w budynku, w którego piwnicach podczas II wojny światowej oprawcy z Gestapo i Selbstschutzu zamordowali około 2 000 Polaków i Żydów. Po wojnie gmach nazwano Domem Kaźni. W 1968 roku utworzono w nim izbę pamięci z dwiema ekspozycjami – martyrologiczną oraz archeologiczną. Rypińskie muzeum otworzyło swoje podwoje w dniu ówczesnego Narodowego Święta Odrodzenia Polski jako filię Muzeum Ziemi Kujawskiej i Dobrzyńskiej we Włocławku.
W latach 2002-2006 przeprowadzono gruntowny remont Domu Kaźni. Wzmocniono kamienno-gliniane fundamenty, konstrukcję stropów, ocieplono budynek od środka, żeby nie ingerować w elewację. Położono nowe tynki i pomalowano je białą farbą. Po zakończeniu modernizacji dyrektorem muzeum, w wyniku wygranego konkursu, został młody historyk Andrzej Szalkowski.
23 października 2006 r., w pierwszym dniu pracy Andrzej Szalkowski zastał pusty obiekt i jedną zatrudnioną osobę – Urszulę Forczmańską. Oficjalnie placówka była jeszcze nieczynna, należało wypełnić ją eksponatami.
– Wtedy biuro muzeum mieściło się w jednym pomieszczeniu miejskiego urzędu. Było tam zgromadzony 800 książek i trochę archiwaliów. Pozostałe zabytki znajdowały się w piwnicach pod urzędem i w magazynach spółek miejskich oraz w depozycie we Włocławku. Musiałem to wszystko zobaczyć, sprawdzić w jakim jest stanie, zinwentaryzować i w oparciu o to dobro stworzyć ekspozycję. Do tego, te gładkie białe ściany, które w żaden sposób nie kojarzyły się z obskurnym lochami pod budynkiem i z ponurą historią Domu Kaźni – mówi dyrektor Szalkowski.
– Razem z panią Ulą wzięliśmy się do roboty. Pracowaliśmy po 18 godzin dziennie. Nie skorzystaliśmy z pomocy żadnej firmy zewnętrznej, bo nie było na to pieniędzy. Wówczas doliczyliśmy się 892 zabytków, z czego około 700 stanowiły pojedyncze kartki, dokumenty, itp., które nie nadają się do wystawiania z powodu niekorzystnego oddziaływania na nie światła słonecznego. Kopia np. XVIII-wiecznego tekstu nic nam nie powie, więc zacząłem starać się o wzbogacenie naszej kolekcji i w ogóle ją tworzyć – wspominał dalej Andrzej Szalkowski początki swojej pracy w rozmowie z naszą dziennikarką w 2020 roku.
Muzeum to nie tylko stała ekspozycja wzbogacana sukcesywnie o nowe eksponaty. To też wystawy czasowe, warsztaty dla dzieci, prelekcje dla dorosłych, uczestnictwo pracowników w wydarzeniach organizowanych przez miasto. To również udział w corocznej Operacji Czysta Rzeka, porządkowanie wraz ze szkolną młodzieżą nagrobków przed 1 listopada, a przede wszystkim praca naukowa pracowników merytorycznych placówki, owocująca sukcesywnie wydawanymi publikacjami.
W 2008 roku muzeum stało się samodzielną instytucją kultury po odłączeniu od Włocławka i do dziś promuje wszystko co dobre, bo dobrzyńskie, nawet jeśli pochodzi z innych rejonów Polski, a nawet z zagranicy.
Tekst i fot. (jd)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze