Nowe kurniki, rozbudowa hodowli trzody, miejsca pracy i współpraca z miejscowymi rolnikami. Z jednej strony planowana w Radzikach Dużych inwestycja budzi sprzeciw części mieszkańców, z drugiej już na etapie rekrutacji pokazała, jak duże jest zapotrzebowanie na dobrze płatną pracę. Inwestor przekonuje, że przedsięwzięcie może stać się ważnym elementem gospodarczego rozwoju miejscowości i całej okolicy.
Radziki Duże to miejscowość, w której rolnictwo od pokoleń jest jednym z najważniejszych elementów lokalnego życia. To właśnie tutaj od trzech dekad związany jest z ziemią i lokalnym środowiskiem rolniczym Dariusz Getka. Przez lata prowadzi działalność w branży, współpracując z gospodarzami z regionu i zajmując się między innymi handlem trzodą chlewną. Dziś chce w Radzikach Dużych zrealizować inwestycję o znacznej skali. Plan zakłada między innymi budowę ośmiu kurników, z których każdy będzie przeznaczony na 45 tysięcy kurcząt w jednym wsadzie. Do tego dochodzi chlewnia na około 2,5 tysiąca sztuk, przy istniejącym już obiekcie. Całość ma zostać powiązana z rozwiązaniami energetycznymi, w tym z biogazownią. To właśnie skala przedsięwzięcia stała się jednym z powodów, dla których wokół inwestycji pojawiły się emocje.
Najpierw aprobata, później sprzeciwy
Jak relacjonuje inwestor, początkowo przygotowania przebiegały bez większych przeszkód. Został sporządzony raport oddziaływania inwestycji na środowisko. Wody Polskie, po przeanalizowaniu dokumentacji, nie zgłosiły zastrzeżeń i wydały pozytywną decyzję dotyczącą kurników. W pewnym momencie sytuacja zaczęła się jednak zmieniać. Wśród części mieszkańców, przede wszystkim osób niezwiązanych bezpośrednio z produkcją rolną, zaczęły pojawiać się obiekcje dotyczące planowanego przedsięwzięcia. Dariusz Getka uważa, że właśnie wtedy zmieniło się również podejście władz samorządowych. Jak mówi, na początku przedstawiciele gminy pozytywnie oceniali pomysł. Zwracali uwagę na jego innowacyjność, połączenie produkcji z biogazownią oraz możliwość osiągnięcia większej samowystarczalności energetycznej. Później, zdaniem inwestora, stanowisko zaczęło się usztywniać.
– Na początku słyszałem, że jest to inwestycja nowoczesna, która może przynieść Radzikom i całej gminie wiele korzyści. Rozmawialiśmy o połączeniu produkcji z biogazownią, o własnej energii i o tym, że powstanie coś, co może być przykładem nowoczesnego rolnictwa. Dlatego trudno mi zrozumieć, dlaczego z czasem podejście zaczęło się zmieniać. Oczywiście rozumiem, że mieszkańcy mają prawo mieć pytania i obawy. Jestem jednak przekonany, że o takiej inwestycji trzeba rozmawiać przede wszystkim na podstawie konkretnych danych i rzeczywistych oddziaływań, a nie samych obaw – mówi Dariusz Getka.
Prawie 170 CV
O tym, że inwestycja może mieć również zupełnie inny wymiar, pokazuje zainteresowanie pracą. Inwestor rozpoczął rekrutację, zapowiadając utworzenie kilkunastu nowych miejsc pracy. Już w pierwszym tygodniu wpłynęło około 100 zgłoszeń. W kolejnym liczba złożonych CV wzrosła do prawie 170. To nie jest jedynie statystyka. Za każdą aplikacją stoi człowiek, który szuka zatrudnienia i chce znaleźć pracę możliwie blisko swojego domu. Co istotne, zdecydowana większość zainteresowanych pochodzi z okolicy. Dla mieszkańców Radzik Dużych i sąsiednich miejscowości oznacza to możliwość zatrudnienia bez konieczności codziennych dojazdów do pobliskich miast. Nie bez znaczenia są również proponowane wynagrodzenia. Jak wskazuje inwestor, oferta została przygotowana na poziomie wyraźnie wyższym od stawek, które często proponują inni lokalni przedsiębiorcy. Jest w tej sprawie pewna sprzeczność, której trudno nie zauważyć. Z jednej strony są protesty i obawy związane z planowaną inwestycją. Z drugiej strony, gdy pojawiła się konkretna oferta zatrudnienia, mieszkańcy odpowiedzieli ogromnym zainteresowaniem. Prawie 170 CV to sygnał, którego trudno nie zauważyć. Pokazuje bowiem, że w okolicy istnieje realne zapotrzebowanie na stabilną i dobrze wynagradzaną pracę.
Nie tylko kurniki
Inwestor przekonuje, że patrzenie na przedsięwzięcie wyłącznie przez pryzmat liczby zwierząt byłoby zbyt dużym uproszczeniem. Planowana inwestycja ma być częścią większego modelu gospodarczego. Produkcja zwierzęca ma być powiązana z lokalnym rolnictwem, a rozwiązania energetyczne mają pozwolić na wykorzystanie potencjału biogazowni i ograniczenie zależności od zewnętrznych źródeł energii. To oznacza również możliwość zwiększenia współpracy z miejscowymi gospodarstwami. Już teraz wielu rolników wyraziło zainteresowanie sprzedażą swoich płodów rolnych z przeznaczeniem na paszę dla zwierząt.
Jeżeli powstanie stały i przewidywalny rynek zbytu, część gospodarstw może zwiększyć produkcję, a tym samym również swoje dochody. W obecnej sytuacji na rynku rolnym ma to szczególne znaczenie. Rolnicy od lat muszą mierzyć się z dużą zmiennością cen i niepewnością dotyczącą opłacalności produkcji. Konkurencja związana z napływem zbóż i kukurydzy z Ukrainy dodatkowo komplikuje sytuację wielu gospodarstw. Dla rolnika możliwość sprzedaży części produkcji w ramach lokalnego, stałego odbiorcy może być więc istotniejsza niż sama wysokość jednorazowej ceny.
Rolnictwo potrzebuje skali
Wokół dużych gospodarstw i dużych inwestycji rolnych od lat trwa dyskusja. Jedni widzą w nich przyszłość nowoczesnego rolnictwa, możliwość tworzenia miejsc pracy i szansę na rozwój lokalnej gospodarki. Inni obawiają się przede wszystkim wpływu takich przedsięwzięć na najbliższe otoczenie. W Radzikach Dużych te dwa spojrzenia spotkały się ze sobą bardzo wyraźnie. Trudno jednak pominąć fakt, że mówimy o inwestycji realizowanej przez osobę, która sama jest mieszkańcem tej miejscowości i od wielu lat prowadzi działalność związaną z rolnictwem.
– To jest moje miejsce. Jestem związany z Radzikami Dużymi od trzech dekad, a wcześniej byli tutaj również moi bliscy. Nie przychodzę do tej miejscowości z zewnątrz, żeby zrobić inwestycję i zniknąć. Tutaj mieszkam, tutaj prowadzę działalność i tutaj będę żył również wtedy, kiedy inwestycja już powstanie. Dlatego zależy mi na tym, żeby była bezpieczna, nowoczesna i żeby przynosiła korzyści również ludziom z naszego regionu – podkreśla Getka.
Jego zdaniem rozwój lokalnego rolnictwa nie może polegać wyłącznie na utrzymywaniu dotychczasowego stanu.
– Jeżeli chcemy, żeby młodzi ludzie zostawali tutaj, a rolnicy mieli gdzie sprzedawać swoje produkty, potrzebujemy inwestycji i nowych możliwości. Nie mówię, że przy takiej inwestycji nie należy zadawać pytań. Wręcz przeciwnie. Wszystko powinno być dokładnie sprawdzone. Ale jeżeli dokumentacja potwierdza, że inwestycja może być realizowana, to warto również spojrzeć na to, co może ona dać mieszkańcom – uważa inwestor.
Miejsca pracy to konkretny argument
W dyskusji o dużych inwestycjach często pojawiają się argumenty dotyczące potencjalnych zagrożeń. Znacznie rzadziej mówi się o tym, co takie przedsięwzięcie może oznaczać dla lokalnego rynku pracy. Tymczasem zainteresowanie rekrutacją w Radzikach Dużych pokazało, że ten problem jest realny. Prawie 170 osób przesyłających CV na stosunkowo niewielką liczbę zapowiadanych stanowisk to bardzo mocny sygnał. Szczególnie, że znaczna część kandydatów pochodzi z najbliższej okolicy. W praktyce oznacza to, że dla wielu mieszkańców taka inwestycja nie jest abstrakcyjnym przedsięwzięciem gospodarczym. Może oznaczać konkretną pensję, krótszy dojazd do pracy i możliwość pozostania zawodowo w miejscu, w którym mieszkają.
Spór wokół inwestycji w Radzikach Dużych z pewnością jeszcze się nie zakończył. Przy przedsięwzięciu tej wielkości pytania mieszkańców dotyczące jego wpływu na otoczenie są czymś naturalnym. Równie naturalne jest jednak pytanie o to, jakie konsekwencje dla lokalnej społeczności będzie miało zablokowanie lub ograniczenie rozwoju takiego przedsięwzięcia. Dziś widać już pierwsze liczby. Rolnicy deklarujący możliwość współpracy i sprzedaży płodów rolnych. Plan wykorzystania biogazowni i własnych źródeł energii. Do tego inwestor, który od lat jest związany z Radzikami Dużymi i lokalnym rolnictwem. To wszystko sprawia, że sprawy nie można sprowadzić wyłącznie do pytania, czy komuś podobają się duże kurniki.
Warto zapytać również o to, czy Radziki Duże mają być miejscem, w którym duże inwestycje są możliwe, pod warunkiem spełnienia wszystkich wymogów, czy też miejscem, w którym każda większa próba rozwoju będzie napotykała na coraz większy opór. Dla mieszkańców jest to pytanie o komfort życia. Dla rolników o przyszłość ich gospodarstw. Dla osób szukających zatrudnienia o możliwość pracy blisko domu. Dla inwestora o możliwość realizacji przedsięwzięcia, które, jak przekonuje, ma być związane z miejscem, z którym sam jest związany od dziesięcioleci.
I właśnie dlatego ta inwestycja jest dziś czymś więcej niż tylko planem budowy kolejnych obiektów hodowlanych. To dyskusja o tym, jak ma wyglądać przyszłość rolnictwa i gospodarki w Radzikach Dużych.
(AdWo), fot. archiwum
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze